O modlitwie. Bb Św. Augustyn Modlitwa jest spotkaniem pragnienia Bożego z pragnieniem człowieka.
- Oleg
- 22 черв. 2024 р.
- Читати 5 хв
Nie wiedziałem od czego zacząć. I na pewno, jak każdy, kto szuka wyjścia z sytuacji, łagodzenia bólu, pomocy bliźnim, zaczniemy od modlitwy. Wiele napisano o modlitwie i na pewno wiele rzeczy nie rozumiem w głębi duszy, co i jak opisać te stany, które przeżywałem, ponieważ są chwile, które nie powinny być wykazywane w tym czy innym stopniu, ponieważ w pewnym momencie mogą być niewłaściwie postrzegane i wykorzystane. Ale wiedząc, że to wszystko jest pod kontrolą Światła, odważę się opisać, jak idę w modlitwie.
Z pewnością trzeba wyjaśnić pewne etapy, które prowadzą do modlitwy, które przechodzą w modlitwie, i które przejawiają się w dynamikach modlitwy.
Uważam, że najważniejszą rzeczą, jaką powinniśmy robić, to nieustannie się modlić, i to jest początek wstąpienia do modlitwy. Może być ona z dodatkami myśli, marzeń, obrazów i różnych filmików, ale modlitwa powinna stać się przynajmniej tłem w naszym codziennym życiu. Bo jeśli spojrzymy na dzień naszego życia, zauważymy, że jesteśmy bardzo wrażliwi na to, co nas otacza. Słuchamy muzyki, reagujemy na dźwięki, podsłuchujemy przypadkowe rozmowy. To jest tło naszego życia- i te tło na nas wpływa. Tło nam dyktuje co mamy robic. To znaczy, że rozrzucamy się w przestrzeni, co jest stratą energii wewnętrznej. Kiedyś wrócimy do momentu energii naszych myśli, emocji i stanów, bo to jest ważna rzecz, ale teraz musimy zacząć zbierać się w kupę, ponieważ wszystko co dzieje się z nami i wokół nas jest tworzone przez nas świadomie i w większości nieświadomie, a tym bardziej niewykształconie . I to co my tworzymy my ponownie pochłaniamy i spożywamy.
Pierwsze objawy zmiany stanu zaczynają się od pierwszych słów modlitwy i są one podwójne. Po pierwsze, dla większości z nas jest to trudne. Po drugie, kiedy zaczynamy się modlić, staje się nam łatwiej. Tak, z pewnością istnieje wiele stanów pochodnych, związanych z tymi dwoma podstawowymi stanami przeciwstawnymi - jak ciężkość i łatwość, ale to znowu będziemy rozpatrywać na nieco wyższych poziomach modlitwy (czy można powiedzieć na głębszych poziomach wnikliwości). Ale tak już jest w naszych głowach, zapisane przez pokolenia, zakodowane w naszych genach, że wierzymy, że Bóg jest w niebie, poza planetą, że jest daleko w górze. Być może jest to głęboki strach przed siłą natury, przed potęgą żywiołów, grzmotami, błyskawicami. Ale to też jest właściwe, kiedy modlimy się do nieba. Ważne jest, abyśmy w tym momencie nie dyktowali Bogu, co ma nam zrobić, ale byśmy się pogodzili z tym, co się stało, z własną bezsilnością wobec tego, co dzieje się wokół nas, ze mną lub z tym, za kogo się modlimy. Pierwszym krokiem jest upokorzenie się do własnych pragnień, do własnego wpływu na sytuację i wejście na percepcję tego, co się stanie. Te chwile można podzielić na dwa etapy - masz krok do Boga, masz modlitwę, Bóg cię słyszy i musisz się zatrzymać i poczuć, że Bóg do ciebie idzie - to znaczy stanąć, posłuchać i poczuć, co On mówi. Prawdopodobnie nie usłyszymy Jego Głosu, ale to właśnie jest uśmierzenie i upokorzenie swoich pragnień, myśli i przestać mówić Bogu jak wszystko się rozwija i jak wszystko jest w porządku i to jest podanie energii, wskazówka od Boga, uruchomienie mechanizmu naprawiającego sytuację, o którą prosisz Boga. I ten etap oddania się Bogu i przyjmowania od Niego oddania (naszej pokory) będzie się powtarzał zawsze. A jeśli nie otrzymujemy odpowiedzi i nic się nie zmieni, to musimy się zastanowić, czy się pogodziliśmy, czy czasami nasze umysły nie dyktują Bogu. Modlitwa jest dynamiczną zmiennością, może płynąć w nas, wypływać z nas, pozostawać w jednym punkcie na zewnątrz lub w środku nas i to z czasem będzie odczuwalne przez nas i za tym trzeba będzie śledzić i szukać, próbować wpływać na te strumienie lub nie wpływać, a będą chwilę że po prostu puścić to, co się dzieje.
I tak zatrzymaliśmy się na tym, że jednym z etapów, a tym bardziej pierwszym, jest ciągła modlitwa. Drugi etap to modlitwa skoncentrowana na konkretnym obiekcie. Tutaj podłączy się umysł i będzie nam dyktować, że powinniśmy szukać ikony, a potem powie, że powinniśmy szukać ikony, ale nie takiej, a innej i to jest właściwe, ale tutaj musimy dojść do tego, że Bóg to wszystko. Wszystko zostało stworzone przez Niego i dla Niego. Wrócimy do tego... Trzeci etap to zwracanie się do Boga, tak jak zwracamy się do żywego człowieka i będziemy musieli to zwracanie się coraz bardziej doskonalić i poczuć, że Bóg ożywa. Że naprawdę jest Bogiem żywym. Czwarty etap jest wtedy, gdy zaczynamy rozumieć, że całe Królestwo Boże jest w nas, że wszystkie procesy są procesami głębokimi, że siła energii w formule Einsteina jest rzeczywiście związana z siłą, która jest w głębi naszych. Piąty etap to praca nad sobą. To jest z Bogiem. W tym momencie, kiedy przestajemy myśleć o tym, że ktoś inny jest odpowiedzialny za nasze problemy, zaczynamy zdawać sobie sprawę, że wszystko, co dzieje się wokół nas, jest przejawem naszych emocji, myśli, myśli. To wszystko przez to, że nie jesteśmy tu i teraz.
To są ogólne etapy transformacji modlitwy. A w dalszej części postaram się opisać bardziej szczegółowe aspekty każdego etapu modlitwy. Ponieważ oprócz tego wszystkiego muszą być pewne działania naszego fizycznego przewodnika, musimy pracować nad tym, na co się odważyliśmy i zgodziliśmy się włączając się w prośbę, modlitwę do Boga. To się nazywa modlitwodzialaniem.
Jednym z aspektów modlitwodzialania jest opisany w biblijnej sytuacji między Abrahamem (jeszcze nie Abrahamem) a Bogiem i jego synem Jakubem, którego Abraham miał ofiarować Bogu. Zobaczymy też, co to jest i jak odzwierciedla się w naszym codziennym życiu.
Powinny być też działania takie jak wiara, poświęcenie, pokora, post - to wszystkie te rzeczy, które wpływają na dynamikę modlitwy i jej przemianę, czy nie przemianę.
Dlaczego tło jest ważne. Tło to środowisko, w którym żyjemy, do którego przyzwyczailiśmy się, środowisko, którego już nie dostrzegamy. Jest jak powietrze w naszym pokoju, w naszym domu, w naszym mieście. Wyobraźmy sobie, że wchodzimy do domu z ulicy i w pewnym momencie czujemy zapach tego pomieszczenia, zgadzamy się z tym, ponieważ jest to nasz zapach i... w pewnym momencie nie czujemy już zapachu tego pomieszczenia. Podobnie, kiedy bierzesz prysznic, czujesz inną temperaturę, ale w pewnym momencie już nie zwracasz na to uwagi, czułeś pewien dyskomfort i już nie - tak działa układ nerwowy. Sygnały systemowe sygnalizują zmiany tylko przez chwilę, ale później zanikają i dla tego nie odczuwamy dyskomfortu. W ten sposób przyzwyczajamy się do tła i do naszych grzechów. A przecież wiele rzeczy jest już zapisane na poziomie genetycznym i rodzimy się z przyzwyczajeniami do środowiska, do swojego charakteru. Jeśli będziemy oddychać nieczystym powietrzem przez jakiś czas, przyzwyczaimy się, dostosujemy do tego środowiska i powoli się zatrujemy. Tak samo jest z tym, co jemy, pijemy, czytamy, myślimy. Często stajemy się uzależnieni od środowiska i czujemy się źle z czystego powietrza w lasach i górach. Podobnie jest z modlitwą.
Коментарі